Wędkarskie Mazowsze

Boleniowe tajemnice cz. 1 – Sprzęt

Mamy już kwiecień, sezon boleniowy za pasem, pomyślałem, że warto podzielić się doświadczeniami z, jakże miłego, boleniowego uzależnienia…
Swoje przemyślenia podzieliłem na kilka części bo to temat obszerny, wręcz niewyczerpalny. Dwie pierwsze, które będą o sprzęcie i przynętach, przedstawię jeszcze przed pierwszym maja, pozostałe (mówiące o taktyce i technice połowu więc nikt nie wie ile tych części będzie) – w miarę upływającego sezonu…
W niniejszej, pierwszej części, postaram się opowiedzieć o moich doświadczeniach sprzętowych, począwszy od kija i kołowrotka, a skończywszy na malutkiej agrafce… Tylko bardzo proszę wziąć pod uwagę jedną rzecz – jestem wędkarzem wielkorzecznym i o sprzęcie na wiślanego bolenia będę pisał!

Wędka na bolenia

W gruncie rzeczy należało by przyjąć, że właściwie każda wędka nadaje się do połowu bolenia. Bo najważniejsze w kiju jest to, żeby go lubić i żeby nam pasował do ręki. I o ile ja osobiście aktualnie nie wyobrażam sobie połowu rapy krótkim kijem castingowym – wiem, że są tacy co nie dość, że łowią, to łowią skutecznie! Ale na szczęście… ten tekst jest mojego autorstwa i jak ktoś chce polemizować z moimi przekonaniami niech napisze swój artkuł… Bo mimo, iż są kije lepsze i gorsze, czy też bardziej lub mniej pasujące do połowu bolenia – to przecież ja mam aktualnie klawiaturę i nie zawaham się jej użyć w celu przestawienia swoich własnych poglądów!!!
Wędka na bolenia musi być długa. Za absolutne minimum uznaję 2,75 metra, aczkolwiek ja operuję kijami od 300 do 305 cm (choć ostatnio „popełniłem” wyjątek, o czym trochę później). Maksymalny ciężar wyrzutu określiłbym, w zależności od potrzeb, na nie mniej niż 20 i nie więcej niż 40 gram, jest to optimum, które ja osobiście zresztą często… sprytnie obchodzę używając kija do gram piętnastu, ale wzmocnionego poprzez liczne łamania…
Dlaczego tak długi kij?
Zacznę przewrotnie… od minusów. Dłuższy kij jest, co oczywiste, cięższy. Trudniej nim nadać niektórym przynętom agresywną pracę niż kijem krótkim. Trudniej przedzierać się przez nadrzeczne chaszcze. Dłuższym kijem trudniej manewrować przy samym podbieraniu ryby choć to zależy od warunków. I to, moim zdaniem, koniec minusów.

Plusów długi kij ma o wiele więcej. Zdaję sobie, że są mistrzowie świata w rzucaniu króciakiem na odległość, ale moje doświadczenia pokazują wyraźnie: długim kijem rzucę dalej niż krótkim. Wiem, że mniej celnie, ale boleń często przebywa daleko od brzegu, daleko w warkoczu, czy w nurcie oddzielonym od brzegu zastoiskiem, itp., i celność ma drugorzędne znaczenie, odległość lądowania przynęty ma kluczowe znaczenie. To nie jest polowanie na klenia czy pstrąga w małej rzeczce. Niekiedy po prostu trzeba trafić w rzekę daleko od brzegu. Długim kijem o wiele też łatwiej manewrować na burcie, na opasce, na przelewie. Długim kijem dużo łatwiej kontrolować ucieczki ryby, łatwiej je amortyzować. Przy czym warto pamiętać, że ja to wszystko przedstawiam na bazie doświadczeń z Wielkiej Rzeki… I jeszcze jedna ważna rzecz. Zgadzam się z wędkarzami, którzy zarzucają, że długi kij trudniej odpowiednio wyważyć, ewentualnie trzeba w tym celu założyć cięższy kołowrotek. Myślę, że tak właśnie jest. Ale moje łowienie w 90-ciu procentach to są krótkie, dwu-trzy godzinne wyjścia nad wodę. Ręka ani kręgosłup nie mają czasu się zmęczyć…
Jeśli chodzi o akcję wykluczyłbym wszelkie sztywne pały jak również sandaczowe wklejki. Na bolenia polecałbym kije o dość szybkiej (konieczne to nie jest), ale „ciepłej” akcji. Jak ktoś mnie pyta o akcję kija na rapę to odpowiadam, że taka szczupakowa. I tak jak przy kaczodziobym spolegliwa wędka pomaga amortyzować powietrzne ekscesy, tak nie pozwala boleniowi spaść z kija w momencie uderzenia, szczególnie przy braniu blisko wędkarza co zdarza się nader często.

Żeby nie być gołosłownym teoretykiem – oto moje wędki przeznaczone na nadchodzący sezon:

Cormoran Black Star Distance Power 305 cm., cw. 8-35 gram. Kij niezbyt szybki za to niesamowicie „katapultujący” przynęty i pięknie pracujący pod rybą, jego główne zastosowanie to lato oraz jesień, trudne burty, szybkie opaski czy odległe przykoski, końcówki warkocza – czyli miejsca wymagające sporej mocy lub zastosowania większych i cięższych przynęt.