Wędkarskie Mazowsze

Nocny sandacz na spining

Sandacze na spining łowię od 1979 roku czyli od momentu kiedy pokazały się w warszawskich sklepach pierwsze woblery rodzimych producentów i rękodzielników.Wcześniej poznałem zwyczaje tych ryb łowiąc je na spławik i grunt.Praktyka w łowieniu gruntowym bardzo mi się przydała w typowaniu potencjalnych miejscówek przebywania i żerowania ryb, które urzekły mnie od pierwszego wejrzenia swoją urodą i fascynującymi technikami polowania na swoje ofiary. W tamtych czasach sandacz był podstawowym drapieżnikiem zamieszkującym wody Wisły a łowiło się go praktycznie wszędzie.Oczywiście w „królowej” żyło mnóstwo sumów i boleni natomiast szczupak nurtowy czy okoń był naprawdę rzadkością.Brzmi to dziwnie ale tak wtedy było.
Pewnego dnia kilku zapaleńców postanowiło spróbować złowić mętnookiego na sztuczną rybkę zwaną woblerem kupioną w budce ze sprzętem wędkarskim na Placu Unii Lubelskiej.Nie pamiętam ile czasu zajęło nam złowienie pierwszej ryby natomiast pamiętam że ja łowiłem na woblerki które samemu wystrugałem o długości 5 cm a kolega od nocnych eskapad na wobler 7 cm.Po pierwszej jesieni mogliśmy wyciągnąć jakieś wnioski i tak, ja łowiłem głównie ryby bardzo drobne a mój największy zed mierzył 55 cm, natomiast kolega łowił regularnie 55 cm ryby i większe takie nieznacznie powyżej 60 cm.W następnym roku łowiłem już na woblery siedmio i dziwięcio centymetrowe i oczywiście procent niewymiarowych ryb zmienił się radykalnie.”Karguleny” trafiały się już tylko sporadycznie.
Drapieżniki łowię głównie w porze nocnej na woblery pływające o długości od 7 do 9cm schodzące do 1,5 metra głębokości o akcji wyraźnej odczuwalnej na wędce ale nie agresywnej jak ją nazywam „oszołomionej”.

attachment

attachment-1

 

 

attachment-2

Do takiego wędkowania doskonale nadają się również Rapalki Oryginal, X rap,oraz inne wobki typu minnow.
Wędki lubię szybkie i długie od 3 metrów w górę bo uważam taką długość za niezbędną przy prowadzeniu wabika wzdłuż kamiennej opaski brzegowej czy burty rzecznej.Celowo użyłem słowa uważam bo w wędkarstwie nie ma sztywnych ram i komuś innemu będzie pasowało wędzisko krótkie i kluchowate i to jego wybór.Generalnie mam zasadę używania sprzętu możliwie delikatnego w stosunku do przyszłych przeciwników ale dającego szansę wyjęcia ryby i uniknięcia bezmyślnego jej”kolczykowania „. Kołowrotek używam wielkości 2500 do 4000, plecionkę 0,14 do 0,18. Taki zestaw pozwala mi komfortowo łowić.

attachment-3

 

attachment-4

Jak już wspomniałem moimi łowiskami głównie są kamienne opaski o umiarkowanym uciągu wody, z odbiciami prądowymi, sąsiadujące z rynnami o głębokości około 3 m i więcej.

attachment-5

attachment-6

attachment-7

Samo łowienie nocnych sandaczy nie różni się zbytnio od łowienia dziennego z tym że wymusza na wędkarzu zachowanie absolutnej ciszy na brzegu.Ryby o tej porze doby znajdują się w strefie brzegowej czyli widzą i słyszą wszystko doskonale.Każde osunięcie się kamienia, potknięcie czy upuszczenie twardego przedmiotu w kamienie skutecznie wyczyszcza nam najbliższe 50 metrów wody z ryb na długi czas.Każdy raptowny ruch na brzegu czy zaświecenie latarki na wodę gwarantuje nam spokój w najbliższej okolicy na kolejne kwadranse.Woblera należy kłaść na wodę jak najciszej i sprowadzać go wolno do siebie na głębokości od 0,5 do 1,5 metra .W ten sposób łowię w cieplejszych miesiącach tak do około listopada.Potem można próbować szukać ryb głębiej w zależności od warunków panujących w łowisku.Branie ryby bardzo często łudząco przypomina wjechanie w zaczep i rozróżnienie go od ryby wymaga dłuższego zapoznania się z wędziskiem.Oczywiście można ciąć każde zatrzymanie ale to bardzo boli finansowo Duży uśmiech.

attachment-8

attachment-9

attachment-10

attachment-11

 

 

attachment-12

Teraz kwestia podbierania ryby w celu upamiętnienia trofeum w aparacie fotograficznym.Osobiście używam gripa z głowicą obrotową do podbierania większych ryb i nikt mnie nie przekona że ryba podejmowana w ten sposób jest mocno okaleczana.Jeszcze nie zdarzyło mi się żeby ryba miała uszkodzony czy krwawiący pysk w miejscu styku metalu z tkanką.Natomiast nasze kotwiczki często to czynią i jakoś nikomu to nie przeszkadza.Teraz kwestia trzymania ryby do zdjęcia, ten kto chociaż raz próbował robić sobie takie zdjęcie wie z jaką siłą potrafi rzucić się ryba żeby uwolnić się z uchwytu i jak mocno trzeba ściskać jej tkankę żeby się nie wyrwała , spadła na kamienie czy na ziemię.Ściskamy ją wtedy łapami ,gnieciemy i ścieramy ochronny śluz natomiast trzymana w chwytaku i podparta drugą ręką pod brzuch czeka cierpliwie na zdjęcie i jest wypuszczana bez liści i trawy czy piachu na ciele.
To tak w kilku zdaniach o nocnym łowieniu na woblera.

Źródło i komentarze: Nocny sandacz na spining